NIEKONWENCJONALNA.COM

10 SPOSOBÓW NA PORADZENIE SOBIE Z EMOCJAMI DZIECKA.

Dziecko krzyczy, nie chce spać, Krzyczę, rozkazuję, nie panuję nad emocjami dziecka, ani swoimi. Zobacz co możesz zrobić by ulżyć sobie i maluchowi – nam pomaga to codziennie, chociaż bywa, że nie pomaga absolutnie nic ;P.

 

  1. ROZMAWIAJ I NAZYWAJ EMOCJE

Rozmowa to podstawa relacji wszelkich. Dziecko słysząc słowa uczy się. Obserwując nasze reakcje robi to samo. Kiedy krzyczymy z powodu niezmytych naczyń, rozrzuconych zabawek, trudno będzie wymagać reakcji innej. Dziecko jednak nie wie czym jest złość, radość, nuda, samotność – to jak z poznawaniem smaków. Ważne jest, by emocje nazywać:

„Jesteś zły, bo popsuła ci się zabawka”.

„Cieszysz się, że udało ci się ułożyć puzzle”.

„Nie jesteś zadowolony, że zwróciłam ci uwagę”.

Nudne dla rodzica, ale bardzo pomocne dla dziecka. Krzyk, śmiech zawsze jest czymś spowodowany – czasami naprawdę błaha rzecz jest dla dziecka czymś ogromnie ważnym. Rozmawiajmy! Nie po dzidziusiowemu – szanujmy problemy własnych dzieci.

 

  1. SZUKAJ KOMPROMISÓW

Czy naprawdę musisz iść tą drogą do przedszkola? Zakładać buty w pośpiechu wpychając je nerwowo na małą nóżkę? Wszystko da się zorganizować inaczej. Narysuj mapę, idźcie inną drogą zahaczając o fajne drzewo czy pomnik. Buty? Zakładanie butów to koszmar dla większości mam i dzieci. Świecące sznurówki, gumka, rzepy. Dlaczego rodzic bywa tak uparty? Kompromis musi wyjść od nas – dziecko nie ma pojęcia o takim rozwiązaniu.

„A może założymy inne buty?”

„Chcesz iść do przedszkola z mapą?”

Oczywiście, że to wymaga od rodzica kombinowania, chodzenia krętymi ścieżkami, ale czy nie na tym polega życie? Zabijmy rutynę, skaczmy po kamykach! Będzie przyjemniej dla Ciebie i dziecka!

 

  1. POZWÓL SZALEĆ

Dzieci potrzebują się wyszaleć. Krzyk, bieganie, skakanie pozwala nie tylko się wybawić, ale i wyzwolić emocje, a te gromadzą się codziennie. Dla dorosłych gabinety terapeutyczne oferują terapię śmiechem, krzykiem, a nawet łaskotaniem. Psychiatrzy regularnie zalecają…ruch. Człowiek bez aktywności fizycznej jest często zmęczony, przygnębiony. Pozwólmy dziecku na takie zabawy! Domowa trampolina, plac zabaw, park linowy, zjeżdżalnie – po kilku godzinach na pewno będzie maluchowi lżej. No chyba, że będziemy krzyczeć „do domu!” po pięciu minutach na placu…

 

  1. ZADBAJ O DIETĘ

Zły humor to nie tylko kwestia skoku rozwojowego. Danonki, masa cukierków, batoników i dziecko szaleje. Zbyt dużo cukru to ogromne problemy z koncentracją i zachowaniem, ale o tym na dniach – cukier to ważny temat i postanowiłam go omówić dokładnie. Tego pana ograniczamy!

 

  1. ZMINIMALIZUJ ILOŚĆ BODŹCÓW

Telewizor, radio w tle, grające zabawki, komputer trzeszczący, tramwaje za oknem, gadająca mama, szczekanie psa, miauczenie kota – czujesz jak Ci czaszka pęka? Dziecko tym bardziej nie radzi sobie z ilością bodźców. Dodajmy kolorowe światełka zabawek, tabun gości w domu i dziecka z powodu zbyt dużej ilości nowych rzeczy, dźwięków zaczyna…krzyczeć. Ograniczamy nie tylko wieczorem, ale i za dnia – Tobie też to wyjdzie na zdrowie.

Mało tego…wszelkie monitory działają mocno niekorzystnie na produkcję melatoniny i wtedy pojawia się temat „moje dziecko nie chce spać”…

 

  1. ŚWIEŻE POWIETRZE

Wychodź z domu kiedy możesz! A jak nie możesz, wygnaj dziecko na balkon. Świeże powietrze to naprawdę fajna sprawa. Niedotleniony mózg potrafi wykańczać. Wszelkie wymówki wyrzuć do kosza. Plac zabaw, spacer, jezioro, morze, las, polana…cokolwiek poza domem to dobra opcja.

 

  1. NIE WYMAGAJ BYT WIELE

„Jesteś taki duży, a płaczesz!”

Jestem duża i wyję z powodu krzywej szuflady (ale to hormon!). Takie wymagania możesz sobie wsadzić w nos. Czy od Ciebie ktoś wymaga żebyś nie płakała, nie krzyczała, nie była zła? Dziecko sobie nie radzi, tak samo nie radzą sobie dorośli – wspieraj, nie oceniaj, nie krytykuj. Inaczej za chwilę będziecie drzeć się na siebie wszyscy.

 

  1. ZMIEŃ SPOSÓB MÓWIENIA

„Sprzątnij do cholery klocki! Ile razy prosiłam!”

Zdarza mi się wyjść z siebie, wtedy pokornie przepraszam. Nie jestem robotem. Warto jednak nad sobą pracować.

„Posprzątamy razem klocki?”

„Kto pierwszy wrzuci klocki do pudełka!”

Organizowanie sprzątania nie musi być stresowe. Pretensjonalne proszenie nie zachęca – wręcz odwrotnie. Nie wspomnę już o groźbach, że zabierzesz zabawki. Dałaś? To nie zabieraj.

 

  1. SPÓJRZ NA WŁASNE EMOCJE

Z tym rodzic ma największy problem. Nasze złe samopoczucie przerzucamy na dziecko tłumacząc się czymkolwiek. Mam zły dzień, jestem zmęczona – informuję o tym dziecko, prosząc o ciszę, kilka minut dla siebie, ale…dziecko nie musi tego rozumieć. I tu bardzo ważny jest kolejny punkt…

 

  1. ZNAJDŹ CHWILĘ DLA SIEBIE

Urodzenie dziecka nie zobowiązuje do ciągłego, całodobowego skupiania się wyłącznie na dziecku. Ja też tu jestem! Też mam swoje potrzeby – chcę wyjść, odpocząć, poszaleć. Nie wstydzę się prosić o pomoc koleżanki czy rodziny, chociaż robię to bardzo rzadko. Partner też ma dziecko, prawda? Gorzej, jak nie możemy na niego liczyć – tutaj w alimentach spokojnie możemy uwzględnić opiekunkę. W końcu matka też człowiek!

 

A jak jest u Ciebie?

 

 

 

(Visited 6 009 times, 1 visits today)

niekonwencjonalna

Blogerka zmagająca się z edukacją domową, szydełkowaniem, obróbką materiałów wszelkich. Wieczne wsparcie matek mniej i bardziej ogarniętych.

- Twitter - Facebook - Pinterest

  • Niedawno czytałam książkę „Najszczęśliwsze dziecko w okolicy” właśnie identyczne punkty autor w niej zawiera. Książka dotyczy w sumie dzieci do lat czterech. Idealnie wyjaśnia jak rozumuje dziecko i uczy rodzica jak porozumiewać się z dzieckiem. Co tak naprawdę jest proste, ale nasze umysły muszą cofnąć się trochę do tyłu 🙂

  • Elwira Syska

    Oj tak, dieta ważna rzecz! Im więcej cukru tym dzieci trudniej współpracują.

  • Mnie tam cukier uspokaja. Jedząc cukier chronię swoje dziecko przed nim! 😀

  • Momentami zastanawiam się skąd takie oczekiwania wobec dziecka, kiedy ja osobiście w złości i przykrości płaczę, nie słucham co się do mnie mówi i chowam się w szafie…

  • Moje dzieci mają problemy z koncentracją i zachowaniem, jak mają za mało cukru 😉 Chodziłam niedawno na „szkołę rodziców” czyli warsztaty o tym jak radzić sobie z dziećmi. Wg tej szkoły w każdej sytuacji trzeba określić kto ma problem: ja, dziecko czy nikt? I na przykładzie punktu 8 – ja mam problem, bo mnie denerwują nieposprzątane klocki (dziecko nie ma z tym problemu) i wtedy stosuję „trójfazową wypowiedź ja” czyli: Denerwuje mnie (1. określenie co ja czuję), że masz porozrzucane klocki (2. nazwanie problemu), bo niedługo przyjdą goście i będzie mi wstyd, że jest w domu bałagan albo źle się czuję jak jest w domu bałagan (3. określenie jaki to ma skutek dla mnie, nie dla dziecka). I to działa 🙂 Myślałam, że na moje dzieci nie będzie działać, ale działa 🙂 Zmiana sposobu mówienia jest bardzo ważna, ale tak żeby nie zmienić sensu pierwotnej wypowiedzi, bo w p.8 najpierw dziecko miało posprzątać samo a potem jednak mama sprząta z nim (chyba że mamie to pasuje, to ok)

  • Zostałaś Żyrafą <3

  • haha, ja też 😛

  • A dziecko mi mówi że jestem wielorybem …

  • Podoba mi się takie podejście!!

  • Bardzo dobre rady, tylko czasami jak człowiek się śpieszy to naprawdę nie ma czasu na gimnastykę. U nas często działa właściwy sposób mówienia do dziecka. im starsze tym bardziej współpracuje 🙂