NIEKONWENCJONALNA.COM

TATO, NIE CHCE SŁYSZEĆ JAK GRASZ!!!

Komputery opanowały świat! W każdym domu sprzęt mniejszy i większy a na nim…gry. Od „żałosnych Simsów” po prawdziwe misje w World of Tanks. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie dzieci obok. Nie chce słyszeć jak grasz…naprawdę, nie chcę.

EMOCJE.
Wjazd czołgiem na kamień, brak celu, wróg…wszystko wywołuje soczysty okrzyk z domieszką słów oznaczanych w telewizji głośnym i wyraźnym „piiiiiiiiiii”. W domu o taki zamiennik ciężko. Kiedy Twój facet wczuje się w walkę, jedzie ku zwycięstwu przez lasy, ścieżki i nagle słyszysz „Spierdalaj frajerze! Co ty kurwa robisz!?!?” to najwyższy czas by zacząć nad tym pracować, a dokładniej nad emocjami.

DZIECKO CHŁONIE.
Dziecko widzi drogi ojcze w jaki sposób okazujesz złość na grę. Za chwilę zamiast „ojej przegrałem”, „mamo, zepsuło się” będzie słychać „zepsułeś to frajerze” lub „co to kurwa jest”. Skoro takich słów używa ojciec do ekranu to czemu dziecko nie mogłoby do zabawki? Przecież słucha, uczy się.

POKÓJ DO GIER.
Opcja najbardziej wygodna pod warunkiem że masz miejsce i zrobisz to tak by zza ściany nic nie było słychać. W emocjach darcie ojca grającego przybiera na sile, więc pomyśl o czymś dźwiękoszczelnym na miarę biura śledczego…

MIEJ SZACUNEK.
Do dziecka, do żony…nikt nie musi słuchać jak ekscytujesz się grą. Nikt nie musi słuchać Twoich wojennych porażek, ani liczyć kurw które wykrzykujesz – zastanów się. Nie panujesz nad emocjami? Wyłącz. Nie umiesz wyłączyć? Lecz się. Od gier też można się uzależnić, tak jak od alkoholu, fajek czy innych używek. Nie chcesz nadal? Zostaw to wyłącznie dla siebie, odejdź.

Wydawać się może, że rozwód z powodu gry jest śmieszny. Niestety takich śmiesznych rozwodów jest coraz więcej i wcale się temu nie dziwię. Trudno jest wytłumaczyć dziecku agresję ojca, tłumaczyć słowa których używa w stosunku do ekranu, kiedy codziennie brniesz przez katalog zachowań „grzecznych i niegrzecznych” używając za argument kultury, szacunku czy przyzwoitości. Trudno, bo obok masz całkowite tego przeciwieństwo…

Kobieta też nie musi słuchać. Ile razy w myślach przeklinam na szydełko czy druty… A to oczko poszło, przędza się zerwała, szydełko poszło, źle policzyłam – gdybym w podobny sposób podchodziła do dziergania moje dziecko miałby mocno wulgarny słownik. Tacie wolno? Wolno wszystko, ale zastanów się nad konsekwencjami. Żadna kobieta nie chce mieć za męża wulgarnego chama drącego paszczę do monitora.

W ostateczności żonie pozostanie komputer wyrzucić, schować. I tu pojawia się kolejna eksplozja, bo przecież musi się jakoś zrelaksować… Od kiery kurwienie w ekran jest relaksem? Relaks powinien być czymś zdrowym dla duszy i ciała. Bo on pracuje po kilkanaście godzin i ma prawo… Ja tez mam prawo do spokoju w domu, a dziecko ma prawo do normalnego życia, NORMALNEGO bez weekendowego bluzgania w ekran.

A jeśli już masz naprawdę ochotę wywalić mu ten komp za okno…opanuj się. Lepiej sprzedać i kupić fajne buty. Nie chcę słyszeć jak grasz!

(Visited 92 times, 1 visits today)

niekonwencjonalna

Blogerka zmagająca się z edukacją domową, szydełkowaniem, obróbką materiałów wszelkich. Wieczne wsparcie matek mniej i bardziej ogarniętych.

- Twitter - Facebook - Pinterest